„Jej życie było zarzucaniem sieci według Bożego słowa” – pogrzeb śp. Marianny Zofii Pyl
Kościół
Niedz. 12.04.2026 10:37:37
12
kwi 2026
kwi 2026
Po nieco ponad dwóch miesiącach, które minęły od pogrzebu śp. Wacława Pyla, wczoraj pożegnaliśmy jego żonę, Mariannę Zofię – drugą „legendę” parafii Samogoszcz.
Mszy świętej pogrzebowej przewodniczył bp Jacek Pyl, syn zmarłej. Wśród koncelebransów znaleźli się: przewodniczący Konferencji Episkopatu Ukrainy – bp Witalij Skomarowski oraz biskup pomocniczy diecezji kamieniecko-podolskiej – Radosław Zmitrowicz OMI, a także ojcowie oblaci i księża posługujący w Polsce, Ukrainie i Rosji.Homilię wygłosił poprzedni proboszcz parafii, ks. kan. Bogusław Filipiuk, który przez 13 lat swojej posługi w Samogoszczy miał wiele okazji, by odwiedzać dom państwa Pylów i dobrze znał tę rodzinę.
Ks. Filipiuk podkreślił, że śp. Marianna Zofia zmarła w noc, kiedy w jej parafialnym kościele celebrowana była Wigilia Paschalna, dzwony podczas procesji rezurekcyjnej ogłosiły zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią, a trwająca nowenna przed Świętem Miłosierdzia zapraszała do modlitwy za dusze pobożne i wierne. „Przez ostatnie 13 lat, będąc proboszczem tej parafii, byłem świadkiem, jak [śp. Marianna Zofia] co roku w tej nowennie do Miłosierdzia Bożego uczestniczyła, o ile tylko siły jej pozwalały. Jej odejście z tego świata w noc Zmartwychwstania Pańskiego nie jest więc przypadkiem, lecz wyrazem Miłosierdzia Bożego. Chrystus, wyszedłszy z grobu, przyszedł po nią w godzinie swojego zwycięstwa nad śmiercią, przyszedł, aby wyzwolić ją (…) z tego, co w ostatnich latach jej życia było dla niej ciemnością i krzyżem” – mówił.
Kaznodzieja przypomniał kolejne etapy rozwoju wiary śp. Marianny Zofii oraz historię jej małżeństwa i macierzyństwa, a także podkreślił, jak ważna była dla niej rodzina i wychowanie dzieci w duchu chrześcijańskim. Zwrócił też uwagę na jej zaangażowanie w liczne dzieła modlitewne i miłość wobec dzieci i wnuków.
Ks. Bogusław Filipiuk przypomniał również przywiązanie śp. Marianny Zofii do mszy świętej, z uczestnictwa w której nie rezygnowała, mimo że kilka razy zabierała ją z kościoła karetka. „To jednoczenie się z Jezusem w Eucharystii owocowało w jej życiu sercem wrażliwym na potrzeby bliźnich, z którymi dzieliła się tym, co posiadała (…) Jej życie tu na ziemi było ciągłym przynoszeniem owoców Kościołowi i Chrystusowi. I dzisiaj dziękujemy Bogu za jej proste, pokorne życie, pełne miłości i wierności”.
Odwołując się do odczytanego fragmentu Ewangelii, mówiącego o spotkaniu Zmartwychwstałego z uczniami nad Jeziorem Tyberiadzkim, kapłan podkreślił, że podobnie jak uczniowie zarzucili sieć na słowo Jezusa, tak i „życie śp. Marianny Zofii było zarzucaniem sieci według Bożego słowa. Była żoną, matką sześciorga dzieci, babcią, kobietą, która podejmowała trud życia miłością na co dzień. Jej życie nie było łatwe, może nieraz jak ta noc połowu, o której dziś słyszymy, często wymagające, pełne cierpienia, poświęcenia, różnych zawodów, a jednak było owocne” – mówił, podkreślając wagę świadectwa życia zmarłej, która może być przykładem dla chrześcijańskich małżeństw, wierzących rodziców, zaangażowanych parafian.
Na zakończenie homilii kapłan przypomniał fakt niedawnej śmierci Wacława, męża śp. Marianny Zofii, i podkreślił, że ich miłość nie została przerwana, ale dopełniona, i małżonkowie już w Bożym królestwie będą przeżywać 65. rocznicę ślubu.
Przed błogosławieństwem głos zabrali przedstawiciele zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, księży diecezji odesko-symferopolskiej, episkopatu Ukrainy oraz Rosji. Przed mszą natomiast odczytano list kondolencyjny, który do bp. Jacka skierował Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp Tadeusz Wojda.
Zmarłą Mariannę Zofię pożegnał także obecny proboszcz, ks. Wojciech Bazan. Nawiązał do silnej wiary parafianki, którą podczas zaledwie kilkumiesięcznej posługi w Samogoszczy zdążył dostrzec. „Byłem świadkiem po wielekroć, gdy we mszy świętej uczestniczyła, choć trudność, bo i choroba, i cierpienie, i przeżyte lata jej w tym przeszkadzały, jak, gdy przychodził moment Komunii Świętej, to córka pochylała się nad nią i po cichu szeptała «Zosiu, Pan Jezus do ciebie idzie». I za moment to złączenie dwóch kochających serc się w Komunii Świętej dopełniało. Dzisiaj, kochani parafianie z Samogoszczy, my te słowa możemy zapamiętać. Ale dziś, w dniu pogrzebu, te słowa trzeba nam odwrócić, bo już nie możemy powiedzieć «Zosiu, Pan Jezus do ciebie idzie», dziś my mówimy «Panie Jezu, nasza Zosia do Ciebie idzie. A Ty ją przyjmij, odpuść jej ludzkie grzechy i wprowadź do nieba»”.
Jako ostatni krótkie przemówienie wygłosił bp Jacek Pyl, który podziękował za okazane wsparcie i przywołał wspomnienie o zmarłej mamie – „dla nas, dla swoich dzieci była wzorem cichości i pokory, ofiarności, dyspozycyjności. Pamiętam, jak zawsze wyjeżdżałem na Ukrainę, na Krym, to mówiła «ciężko się rozstawać, ale jak sobie uświadomię, że ty tamtych ludzi błogosławisz, to jedź, błogosław im». I sama błogosławiła”.
Po mszy świętej uczestnicy pogrzebu przeszli na miejscowy cmentarz, gdzie zostało złożone ciało zmarłej.
Zobacz Galerię
30 Zdjęć
Tekst i foto: Alicja Kościesza

0 komentarze