75 lat razem. Niezwykły jubileusz miłości i wytrwałości /AUDIO/
Region
Czw. 12.02.2026 07:07:44
12
lut 2026
lut 2026
Marianna i Kazimierz Domańscy z Garwolina należą do grona par z najdłuższym stażem małżeńskim w kraju. Poznali się jeszcze w powojennej Polsce, gdy życie dopiero wracało do normalności. Wychowali pięcioro dzieci, pomagali obcym jak rodzinie, przetrwali brutalny napad i dziś - schorowani, ale nierozłączni - świętują 75 lat małżeństwa.
Razem mają 190 lat. On 96, ona o dwa lata młodsza. Poznali się w 1949 roku na zabawie w Rębkowie. Zwyczajny taniec stał się początkiem niezwykłej historii. - Na zabawie się poznaliśmy. Później już byliśmy narzeczeństwem - wspomina pani Marianna. Chodzili ze sobą rok. Potem był ślub i wspólne życie w wynajmowanym mieszkaniu w Garwolinie. Bez pieniędzy, bez wygód, ale z decyzją, że będą razem na dobre i na złe. - Byłem sierotą. Chciałem mieć swój dom i rodzinę - mówi pan Kazimierz. Doczekali się pięciorga dzieci. Dwoje zmarło w sile wieku - to doświadczenie, które zostaje z rodzicami na zawsze. - Nam teraz jest ciężko, bo nie mamy dzieci przy sobie. Mamy bardzo dobre wnuki, które nam bardzo pomagają - mówią.Pani Marianna pracowała w banku, ale gdy urodził się pierwszy syn, została w domu. Pan Kazimierz pracował niemal bez wytchnienia. - Nie osiem godzin, tylko po piętnaście. Urlopów nie brałem. Trzeba było rodzinę utrzymać. Jednocześnie przez 36 lat prowadził punkt charytatywny przy parafii Przemienienia Pańskiego w Garwolinie, pomagał ubogim, działał społecznie i wspierał potrzebujących także z własnych pieniędzy. - Może dlatego, że sam byłem sierotą. Wiedziałem, co to znaczy nie mieć nikogo.
Dramat, który mógł wszystko zakończyć
Czternaście lat temu do ich drzwi zapukał mężczyzna z odznaką policji. Wpuścili go. Zostali związani i pobici. Napastnicy zabrali ponad 200 tysięcy złotych - oszczędności życia. - Powiedziałam: powiedz, gdzie są pieniądze. Wolałam, żeby wziął pieniądze, a nie żeby męża zabił - wspomina pani Marianna. Stracili dorobek. Nie stracili siebie.
Sekret 75 lat razem
Dziś ich życie jest spokojniejsze, ale trudniejsze fizycznie. Ona chodzi o lasce, ma niesprawną rękę. On ma problemy z płucami. Każdy dzień to wzajemna opieka. - Codziennie żonę myję, śniadanie robię - mówi pan Kazimierz. Na pytanie o receptę na tak długie małżeństwo odpowiadają prosto: - Szanować się. I nie ciągnąć długo kłótni. Dwa, trzy dni i trzeba wybaczyć. Ważnym filarem ich życia była wiara i wspólna modlitwa. - Teraz to już przywiązanie i modlitwa. Razem się modlimy.
Miłość, która została
Po 75 latach nie chodzi już o wielkie gesty. Chodzi o obecność. - Jak on długo śpi, to ja się denerwuję. Nie mam z kim rozmawiać - mówi pani Marianna. - Jak wyjdę i długo mnie nie ma, żona płacze, że coś mi się stało - dodaje pan Kazimierz.
Ich historia to nie tylko prywatna opowieść o miłości, ale także żywe świadectwo epoki. Pokolenie, które budowało życie od zera, dziś pokazuje, że prawdziwa bliskość nie kończy się wraz z młodością. - Zostaliśmy we dwoje. To teraz jak w narzeczeństwie jest.
I może właśnie dlatego ich małżeństwo, trwające już trzy czwarte wieku, jest tak wyjątkowe - bo mimo wszystkiego po prostu zostali. Razem.
Szczegóły w rozmowie Waldemara Jaronia z Marianną i Kazimierzem Domańskimi:
![]() |




6 komentarze
To ewenement w skali kraju. Gratulacje wytrwałości i powodzenia na dalsze lata życia.
Dużo zdrowia dla Państwa.
Wzruszająca opowieść.
Artykułów wydrukować powiesić na lodówce i codziennie przy śniadaniu spojrzeć i pomyśleć.
A ja myślę, żeby twoje wypociny zamrozić w lodówce na amen.
Wspaniale, więcej takich relacji. Pozdro dla Państwa.